Uncategorized

A mama siedzi i ma najlepszą rozmowę kwalifikacyjną na świecie

Dzisiaj będzie o najlepsiejszej, najcudowniejszej i w ogóle najwspanialszej rozmowie kwalifikacyjnej jaka mi się przydarzyła. Była naprawdę wyjątkowa! Oczywiście niezakończona sukcesem, ale cóż – warto było ją przejść. A co było w niej takiego wyjątkowego? Zapraszam do czytania!

Znowu u dentysty…

Pamiętasz moją wizytę u dentysty, po której leciałam na spotkanie? To była właśnie ta rozmowa kwalifikacyjna. I co więcej – to była rozmowa, którą załatwiła mi koleżanka, w pierwszym dniu odmawiania nowenny. Załatwiła mi rozmowę o staż w dziale HR, z którego ona sama odchodziła. Trochę się denerwowałam, więc wcześniej ją o wszystko wypytałam, co muszę wiedzieć, jak się zachować, czy ona będzie przy rozmowie. Wszystko mi powiedziała, zaznaczyła, że zaprowadzi mnie do biura, ale nie będzie na rozmowie – byłoby to trochę nieetyczne, biorąc pod uwagę, że sama mnie poleciła.

Jednakże kiedy przyjechałam, okazało się, że jedna z dziewczyn, która miała przeprowadzać ze mną rozmowę, jednak nie może, dlatego ta moja koleżanka będzie na rozmowie. Ale tylko będzie się przysłuchiwać, nie będzie zadawać pytań.

I choć samą rozmowę już prawie wyparłam z pamięci, bo nie ukrywam – słabo mi poszło (hola hola Aga, to gdzie ta najlepsza rozmowa na świecie ??), to to, co nastąpiło potem – bajka!

Moja koleżanka (kurczę, tak głupio bez imienia, może nazwiemy ją Aneta) po tej średniej rozmowie kwalifikacyjnej, przeszła ze mną punkt po punkcie przez całą rozmowę, pokazała gdzie popełniłam błędy, co mogłam powiedzieć inaczej, jak wygląda to, co mówię, ze strony rekrutera.

Normalnie siedziałam, słuchałam i byłam tak oczarowana, i w sumie zszokowana też, że są pewne rzeczy, o których ja bym w ogóle nie pomyślała i przez to nie powiedziałam, a które decydują o moim dalszym zatrudnieniu. Nie mówiąc o rzeczach, które zdążyłam powiedzieć w pośpiechu i w stresie!

Część spraw, które były omawiane nie chciałabym tutaj poruszać – mimo wszystko są zbyt osobiste, jak np. moje ,,zady i walety” -> przecież wiadomka, że nie mam wad i z tym wizerunkiem Cię pozostawię 😉

Ale na pewne pytania, które zadają rekruterzy warto zwrócić uwagę.

Pierwsze z nich to: gdzie widzisz siebie za 5 lat? Pytanie (dla mnie przynajmniej) należy do tych ,,z kupy” – no bo co ja mam planować na 5 lat, jak czekam z dnia na dzień, czy mi przedszkola nie zamkną? Ale ono ma pewien ukryty cel, o którym powiedziała mi Aneta. Otóż odpowiadając na to pytanie rekruter sprawdza, czy nasze aspiracje zawodowe są zgodne lub chociaż podobne, do ścieżki kariery na danym stanowisku. Jeżeli idąc na księgową odpowiemy na to pytanie, że widzisz siebie w roli programistki Java, to nie bardzo. Lepszą odpowiedzią na pewno jest, że planujesz poszerzyć swoją wiedzę również o zagadnienia z obszaru kadr – to na pewno bliżej księgowej. Albo planujesz zdać egzamin na doradcę podatkowego.

Warto wiedzieć, co idzie dalej za tą rolą, jakie są stopnie awansu. I oczywiście to 5 lat jest umowne, ale chodzi o Twój kierunek rozwoju, do czego będziesz dążyć.

Druga sprawa, to język, którego używasz, by określić siebie i swoje umiejętności. I myślę, że to jest gwóźdź programu. Niestety (albo stety dla niektórych), na rozmowie o pracę trzeba sprzedać siebie. Nie wolno kłamać ani podkolorowywać sytuację, ale chcę Ci pokazać, jak drobna zmiana językowa, daje efekt WOW!

,,Umiem wyszukiwać kandydatów, znam odpowiednie techniki i narzędzia”. Fajnie, że umiesz. ,,Znajdę Wam najlepszych kandydatów, na stanowiska, które szukacie, dzięki technikom i narzędziom, które znam” Woooow, Aga, biorę Cię od ręki!

,,Jestem sprzedawcą z ponad trzyletnim doświadczeniem, umiem wyprzedać oczekiwania klienta”. Ok, banał. ,,Sprzedam Wasze produkty, ponieważ wiem, o czego potrzebuje klient, jeszcze zanim się do mnie odezwie.” Ooo, jak sprzedasz nasze produkty to jasne, bierzemy.

Dobra, wiadomka, że sytuacje trochę podkoloryzowane, ale na czym polega główna różnica? Nie skupiaj się na tym co umiesz, ale na tym, co dzięki tym umiejętnością możesz osiągnąć. Jaki jest cel Twojej pracy? Sprzedaż produktów? Zatrudnienie kandydatów? Skrócenie łańcucha dostaw?

No to komunikuj to! Zamiast: w poprzedniej pracy skracałam łańcuch dostaw. Powiedz: skrócę wasz łańcuch dostaw. Najlepiej jeszcze dodaj: w poprzedniej firmie udało mi się to zrobić o 3% (generalnie super, jeśli masz dane liczbowe, na potwierdzenie Twoich sukcesów. Na rekrutera to lepiej działa niż feromony).

Dziewczyny, nie bójmy się chwalić! Oczywiście, skromność to miła cecha, ale podczas rozmowy o pracę, przedstawiamy fakty. A fakty są takie, że jesteśmy ekspertkami w swojej dziedzinie, umiemy dużo i mamy potrzebne kompetencje na stanowisko, na które aplikujemy! Dlatego do boju!

Koniec!

Rozmowa z moją koleżanką wniosła naprawdę olbrzymią wartość do mojej prezencji na rozmowach kwalifikacyjnych. I do mojej pewności siebie. Marzy mi się przeprowadzanie takich próbnych rozmów kwalifikacyjnych – to naprawdę daje kopa! Ale przyjdzie na to czas, na razie sama muszę się jeszcze trochę nauczyć 😉

Na razie mogę Cię zaprosić na bezpłatne konsultacje, które są organizowane przez Fundację Inspiria – co poniedziałek o 20 skonsultuję Twoje CV, LinkedIna, opowiem, którymi kanałami dotrzeć do rekruterów. Zapisy na fundacja.inspiria@gmail.com Zapraszam serdecznie!

Na koniec jak zawsze trzymam za Ciebie kciuki mocno, mocno i pozdro600!

Może też spojrzysz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *