linkedin rekrutacja

A mama siedzi i wykorzystuje słowa klucze

Siedzę sobie, udaję, że jestem bardzo zajęta, czyli scrolluję LinkedIna, i nagle BAM! Właśnie dla takich sytuacji muszę regularnie odwiedzać ten pożeracz czasu, Facebook dla profesjonalistów czy siewcę chaosu, jakkolwiek go nazwiemy. Bo nagle, ni stąd ni z owąd BAM!

A co to za BAM! i co mają do tego klucze? Czytaj dalej!

Lizbono (prawie) przybywam!

Siedzę sobie, jak już wspomniałam, i nagle BAM! Wiadomość, na którą czekałam odkąd założyłam LI. Ktoś w końcu mnie znalazł, zauważył i proponuje udział w procesie rekrutacyjnym! I to nie byle ktoś i nie byle jaka praca – Ahmed (imię zmyślone) z Pakistanu oferuje mi pracę dla Facebooka w Lizbonie! Szaleństwo! Oczywiście pierwsza myśl, to, że to jest jakiś bubel, w końcu gdzie Facebook, a gdzie Lizbona i do tego jeszcze ten Pakistan? Dobra, ale koniec podjarki, przechodzę do szczegółów.

Skontaktował się ze mną na LinkedInie rekruter, który szuka osób z językiem polskim i angielskim, z doświadczeniem w obsłudze klienta (choć niekoniecznie). Najpierw przesłanie oferty w pdfie, potem rozmowa na Whatsapp. Bardzo się bałam tej rozmowy, bo jednak osoby z Bliskiego Wschodu mają specyficzny akcent, ale udało się normalnie porozmawiać. Podczas tej rozmowy wyjaśniał mi, jak wygląda praca na tym stanowisku i czego mogę oczekiwać w związku z relokacją. No i tak sobie gadamy, po czym przechodzimy do kluczowej kwestii, czyli wysokości zarobków:
– Pensja na tym stanowisku wynosi 1028 Euro brutto, a jeżeli zdecydujesz się na apartament, to jest pobierana opłata. Ale o tym chyba Ci pisałem w mailu.
– Tak, ale ja szczerze mówiąc, myślałam, że to jest dodatek do podstawowej pensji.
– Nie, to jest wysokość pensji i zakładam, że nie będziesz brała apartamentu, skoro będziesz przyjeżdżać z rodziną (tu dopowiem: ten apartament, to był pokój w mieszkaniu z innymi pracownikami firmy, tzw. shared apartment).
– Ale wiesz, to jest niewiele więcej co jestem w stanie dostać w Polsce, a tu dojdzie jeszcze życie w Lizbonie, które jest zdecydowanie droższe.
– Lizbona wcale nie jest taka droga, na tle Europy jest jednym z tańszych miast. Ale jeśli planujecie żyć tylko na tej pensji, to wam nie starczy, więc dobrze, jakby twój mąż też znalazł sobie pracę w Lizbonie.

Dobra, trochę jeszcze gadki szmatki, ale w głowie tylko myśl: ,,o matko, jak to jest nieopłacalne”. Ale druga myśl: ,,fajnie by było zobaczyć, jak wygląda rekrutacja w fejsbuku. A może jak się we mnie zakochają, to coś tam ponegocjuję”.
– Skoro zgadzasz się na wzięcie udziału w procesie rekrutacyjnym, to zadam ci na koniec trzy pytania. Czy wyrazasz zgodę na przetważanie danych osobowych?
– Tak.
– Czy rekruter przedstawił ci zadania, za które będzie odpowiedzialna osoba pracująca na danym stanowisku?
– Tak.
– Czy rekruter przedstawił ci propozycję wynagrodzenia i ją akceptujesz?
– Nie, przecież mówiłam ci, że to zdecydowanie za mało.
– Tak, ale ja mam tutaj takie okienko i jeśli go nie zaznaczę, to nie będziesz mogła brać dalej udziału w procesie.

No to się zgodziłam. Chociaż trochę czuję się jak oszustka, biorąc udział w rekrutacji na stanowisko, które wiem, że nie przyjmę, to jednak ciekawość zwyciężyła. Czyż to nie wspaniała przygoda, móc brać udział w rekrutacji do jednej z największych firm technologicznych na świecie?

Po dwóch tygodniach dostałam link do formularza oraz instrukcję, jak podejść do testu. Test składał się z trzech etapów, najpierw test z języka angielskiego, abcd, 30 sekund na odpowiedź. Początkowe pytania banalne, potem robiło się coraz trudniej. Następnie był test szybkości pisania na klawiaturze. Trzeba było przepisać tekst, miało się na to 5 minut. I powiem szczerze – nie zdążyłam, zabrakło mi kliku ostatnich słów do wpisania. Ale ten tekst był po angielsku, nie jakoś bardzo trudny, ale czasami musiałam się cofać, by poprawić literówki. A jeśli jesteś stałą czytelniczką bloga, to wiesz, że u mnie literówek nie brakuje 😉 Ostatnim etapem były trzy pytania otwarte, dwa po polsku, jedno po angielsku. Miało to na celu zbadać moje umiejętności językowe przy tworzeniu tekstu. Pytania były banalne, w stylu jakie masz hobby (spoko, nauczona doświadczeniem nie pisałam ,,Ich spiele Klavier”), tylko minimalna długość tekstu miała wynosić 15 linijek. Ale polałam wodę, poszło nieźle.

Jaki finalny rezultat? Jeszcze nie wiem, minęły dwa tygodnie od tego testu, mam nadzieję, że niedługo dostanę odpowiedź, czy przechodzę dalej czy nie. Kolejnym etapem jest rozmowa online, jestem bardzo ciekawa jak to wygląda!

Dobra, ale co z tymi kluczami?

Oczywiście opisuję tę historię, nie tylko po to, by się pochwalić, jaka ze mnie światowa babeczka, ale przede wszystkim, by Ci pokazać, że dobrze wypełniony profil na LinkedIn, może pomóc Ci w karierze.

Co to znaczy dobrze wypełniony profil? Przede wszystkim kompletny – pod każdym zajmowanym przez Ciebie stanowiskiem, masz wypisane obowiązki, wszystkie ukończone kursy, studia, ale także umiejętności. I słowa klucze, oczywiście.

A co to są słowa klucze? To nic innego jak słowa, które wpisujesz w wyszukiwarkę, kiedy czegoś szukasz, np. ranking fotelików samochodowych dla dzieci. Rekruterzy też używają słów kluczy, ale trochę innych, np. kasjer Poznań. I co jest ważne – LinkedIn bardzo lubi się z wyszukiwarką Googla, dlatego jest duże prawdopodobieństwo, że jak wpiszesz swoje imię i nazwisko w Google, to pierwszą pozycją będzie właśnie Twój profil na LI. Dlatego kiedy rekruter wpisuje ,,senior python developer Kraków”, też mu jako pierwsze wyskakują profile na LI. EDIT: akurat nie, sprawdziłam i pierwsze wyskakuje pracuj.pl 🙂

Ale wracając do słów kluczy. Jeśli rekruter celuje w LinkedIna, a z reguły celuje, bo tak jest najłatwiej i najszybciej, to jak to zrobić, by pośród tysięcy specjalistów ds. obsługi klienta w Poznaniu znaleźć się na pierwszych miejscach w wyszukiwarce?

Przede wszystkim zastanów się, jakie cechy są charakterystyczne dla Twojego stanowiska. Czy jest to znajomość programu SAP? A może wielozadaniowość? I pamiętaj! Choć mój mąż uważa, że to siara wpisywać w CV dobrą znajomość pakietu MS Office czy po prosu Excela, rzeczywistość jest taka (mówię tu o większych firmach), że obecnie to system skanuje CV i jeśli wymagana na tym stanowisku jest znajomość Excela, a Ty tego nie masz wpisanego, to system zwyczajnie Twoje CV pominie i nie dostarczy do rekrutera. Dostarczy za to 50 innych, które może nie mają tak bogatego doświadczenia jak Ty, ale czytają ogłoszenie ze zrozumieniem.

Wiadomo, że jak robisz CV pod konkretną ofertę, to jest łatwiej, najtrudniej jest stworzyć ogólny profil, który będzie pasował do wszystkiego. Ale można to zrobić. Przepatrz profile osób na podobnym stanowisku, poszukaj ofert pracy, które zawierają obowiązki i znajdź te najczęsciej powtarzające się. Jeśli są zgodne z tym, czym Ty się zajmujesz, wypisz je na swoim profilu. Dzięki temu, jak rekruter będzie zawężał swoje poszukiwania do ,,specjalista ds. obsługi klienta Poznań multitasking SAP angielski Excel” jest duża szansa, że to Ty mu wyskoczysz i do Ciebie napisze.

A potem tylko czekać, aż napisze do Ciebie przystojny Karma z Indii, z propozycją współpracy. Albo ktokolwiek. Naprawdę bardzo miło jest otrzymać taką wiadomość i po prostu zostać zauważonym. Nawet jeśli potem nic z tego nie wychodzi 🙂

Koniec!

Koniec, ale też trochę początek. Bo o LinkedInie będzie dużo więcej, ale musisz trochę poczekać 🙂 Razem z HRMamą szykujemy coś fajnego, ale na razie cicho sza! 🙂

Dziękuję, że doczytałaś do końca! Niezmiennie trzymam za Ciebie kciuki, za siebie też oczywiście i liczę, że Ty za mnie też trzymasz! Na koniec, jak zawsze – dobrego tygodnia i pozdro600!

Może też spojrzysz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *