książka

A mama siedzi i daje się zrekrutować

Od razy prostuję, nikt mnie jeszcze nie zatrudnił. Tytuł posta nawiązuje do książki ,,Daj się zrekrutować!”, która dzisiaj jest główną bohaterką. Ten wpis nie był planowany, po prostu usiadłam, przeczytałam i stwierdziłam, że absolutnie muszę ją opisać! Ten blog powstał nie tylko po to, byś siedziała i się śmiała do rozpuku, ale żeby jednak coś tam, choć troszeczkę, w głowie zostało. Dlatego dzisiaj dzielę się dobrą wiedzą, zapraszam!

Skąd ta książka?

Jest pewna blogerka HRowa, Agnieszka Ciećwierz, którą obserwuję już od jakiegoś czasu i patrzę sobie na insta, a ona mnie informuje, że wydała książkę o wdzięcznym tytule ,,Daj się zrekrutować”. Chwilę się zastanawiałam, no kupić czy nie kupić, ale że książki mogłabym kupować na kilogramy, to mówię ,,biorę!”. Żeby nie było tak łatwo, odwiedziłam 3 Empiki (serio!) i jeszcze w tym ostatnim, co w internecie pokazywali, że na pewno jest, to nie mogłam go  znaleźć. Najlepsze jest to, że byłam chyba pierwszą klientką, bo wchodziłam tam o godzinie 9:02, oczywiście z Didą, więc lawiruję wózkiem między półkami, szukam, szukam książki, potem szukam, szukam obsługi, jak już zaczęłam krzyczeć po sklepie, to się ktoś w końcu zjawił. A jak się ktoś zjawił, to za mną się ustawiły kolejne osoby, więc pani mi tylko machnęła ręką, że tam, a jak tam nie ma, to nie ma. Zrezygnowana, bo już tam byłam, poszłam jeszcze raz, ale tym razem znalazłam. Ostatnia, biedna, samotna, pojedyncza sztuka trafiła w moje ręce. Kupiłam, szybko pod wózek i jazda do domu, bo już Dida z nudów mi z wózka wychodziła.

Wróciłam do domu, standardowe oporządzanie się, Dida na drzemkę, a ja na kanapę z książką w ręcę, myślę sobie, ale se poczytam teraz. Ja otwieram, a tam.. same ćwiczenia. No może prawie same, trochę tekstu też jest, ale no serio, książka ma z 200 stron i 3/4 z nich jest wykropkowane, żeby niby wpisać swoje przemyślenia. Myślę sobie dramat, trzy dychy za wykropkowane strony, no ale dobra, jak już siedzę i mam w ręce to poczytam, nie chcę mi się wstawać i książki wymieniać. No i tak siedzę, i siedzę, i … przepadłam.

Autentycznie! Absolutnie! Po prostu przepadłam. Mogę śmiało powiedzieć, że ta książka otworzyła mi oczy na rekrutację i skleiła do kupy wszystkie informacje, które wcześniej znałam, przeczytałam lub ktoś mi powiedział. Ta książka po prostu usiadła sobie obok mnie na tej kanapie i powiedziała: ,,no Aga, bo z tymi rekrutacjami to jest tak i tak, kompetencje mogą być takie i takie, a oni przez te pytania badają to i to”. To nie jest pierwsza książka, którą czytam o rekrutacji, ale pierwsza, która tak kompleksowo podchodzi do tematu i prowadzi przez proces od A do Z. Zaczyna od decyzji o wypowiedzeniu (czy na pewno to jest przemyślana decyzja), następnie przechodzimy do określenia planu zawodowego (analiza SWOT itd.), napisania CV i rozmowy kwalifikacyjnej, a na końcu opisuje możliwe dalsze kroki po rozmowie i jak wygląda rekrutacja oczami rekrutera.

Co jest takiego super w tej książce?

Ale żeby tu Cię nie zanudzać, podam Ci trzy powody, dla których śpię z tą książką pod poduszką:

  1. Podnosi moją pewność siebie na poziom maksymalny – rozdział o analizie swoich kompetencji i mocnych stron, jest absolutnym mistrzostwem. Bo jak tu nie lubić książki, w której autorka zadaje pytania ,,czy jest coś, co innym sprawia trudność, a Tobie przychodzi z łatwością” albo ,,jakie komplementy słyszysz najczęściej od innych”? Oczywiście, na początku one są szalenie wkurzające, bo przecież nie mam żadnych pozytywnych cech, a komplementów to już dawno nie słyszałam. Ale jak tak sobie posiedziałam na tej kanapie, to sobie przypomniałam, że jednak od czasu do czasu coś miłego słyszę na swój temat. I tak mi się miło zrobiło i przyjemnie.
  2. Naprawdę kompleksowo podchodzi do tematu – kompleksowo, ale jednocześnie szybko. Wiadomka, że przy dzieciach, to nie ma czasu na pierdoły. Nie rozwodzi się niepotrzebnie, tylko naprawdę krótko i konkretnie pisze, co i jak. A ja dzięki temu trochę mniej trzęsę portkami, przed każdym kolejnym etapem rekrutacji.

Powód trzeci

Powód trzeci jest tak długi, że zrób sobie herbatę i otwórz głowę, bo zacznę w nią wlewać garściami cenną wiedzę 😀 Nareszcie zrozumiałam, jak to jest konstruowane, że na rozmowie są zadawane takie, a nie inne pytania, że dokładne czytanie ogłoszenia o pracę, to warunek konieczny i że można z niego wycisnąć dużo więcej niż mi się na początku wydawało.

Ale zacznę od początku. Jak pojawia się potrzeba zatrudnienia pracownika, to najpierw określa się, co ten pracownik będzie robił, jakie będzie miał zadania i na tej podstawie określa się, co musi umieć – czyli jakie posiadać KOMPETENCJE. I teraz te kompetencje są umieszczane w ogłoszeniu o pracę, np:

W tym ogłoszeniu kompetencje ukryły się prawie na końcu, czyli w przedostatniej i przedprzedostatniej kropeczce. Mówię tu oczywiście o kompetencjach miękkich, bo twarde jak np. znajomość programów, sprawdzane są inaczej.

Wracając do ogłoszenia – chcąc się zatrudnić na to stanowisko, powinnaś być m.in. elastyczna, odpowiedzialna i samodzielna. Wypisałam tu tylko trzy kompetencje, w książce jest ich aż 35. I do każdej kompetencji jest przykładowe pytanie, które może się pojawić na rozmowie kwalifikacyjnej, na które Ty gładko i z uśmiechem odpowiesz stosując metodę STAR. Przykładowe pytanie do samodzielności (w książce jest ona określona jako ,,niezależność”) brzmi: ,,Proszę opowiedzieć o sytuacji, gdy nie czekając na potwierdzenie od przełożonego, podjęła pani decyzję”. Wiedząc, że taka kompetencja jest wymagana i mając przykładowe pytanie, jesteś w stanie sobie przypomnieć sytuację i podczas rozmowy na nie odpowiedzieć, nawet jeśli to pytanie będzie inaczej zadane – bo jesteś dobrze przygotowana!

Z niektórymi pytaniami mam duży problem, np. do umiejętności negocjacji jest pytanie: ,,Proszę opowiedzieć o sytuacji, w której negocjowała pani i osiągnęła pani sukces”. Nie wiem co jest większym sukcesem – przekonanie córki by zjadła owsiankę w miseczce różowej zamiast fioletowej, czy to, że syn po moich namowach zrezygnował z ubrania sandałów na rzecz kaloszy, w deszczowy dzień? Już widzę ten kąśliwy uśmiech pod nosem, ale kto negocjował z dwulatkiem, ten wie, może mnie koronować na królową negocjacji!

To oczywiście wydłuża przygotowanie się do rozmowy, ale! Jeśli się skupisz na jakiś czas (nie mówię na dwie godziny, można to robić z przerwami, czy raczej w przerwach w ciągu dnia wracać do książki, polecam) i wypiszesz sobie te wszystkie pasujące sytuacje zawodowe, to potem, jak będziesz się przygotowywać już pod konkretne ogłoszenie (które oczywiście, po każdym wysłaniu CV zapisujesz sobie w folderze, prawda?), to tylko otwierasz książkę pod odpowiednią kompetencją i masz. Wspaniałe, nie uważasz?

Rozpisałam się o kompetencjach i mam nadzieję, że wbiły Ci się one do głowy, bo to jeszcze nie koniec. Jak wiesz, mam nowe, wspaniałe CV zrobione przez doradcę zawodowego. Dlaczego o tym wspominam teraz? Bo to jest resume KOMPETENCYJNE, co oznacza, że moje doświadczenie zawodowe zostało zepchnięte na dalszy plan, a podkreślone zostały moje atuty w postaci umiejętności i wiedzy. I nie jest to pierwszy raz, kiedy słyszę o CV kompetencyjnym. W e-booku ,,Jak znaleźć dobrą pracę po przerwie” dostępnym na stronie Fundacji Mamo Pracuj, możesz znaleźć bardzo konkretne wskazówki, jak swoje kompetencje w CV podkreślić, a zamaskować przerwę zawodową. Do tego, w najnowszym numerze Wysokie Obcasy Praca, jest wywiad z Agnieszką Czmyr-Kaczanowską, współzałożycielką fundacji, która mówi, żeby właśnie w CV kompetencyjnym podkreślać nowe umiejętności, których się nauczyłyśmy podczas ,,urlopu” macierzyńskiego , czy jakiś dorywczych prac, których się podjęłyśmy. W ogóle polecam cały numer, wywiad z Dorotą Warakomską to mega petarda!

Już kończę!

Dobra już się napolecałam, kończę i nie przedłużam. Ale serio polecam tę książkę, i to nie tylko kandydatom, ale też rekruterom czy pracodawcom, którzy zatrudniają. Dobra inspiracja dla pytań, które chce się zadać kandydatowi podczas rozmowy.

Dzięki tej książce mój chaos w głowie został opanowany choć trochę, wysiliłam pamięć i znalazłam sytuacje zawodowe, których niestety nie mam za dużo, a jaki będzie tego efekt? No mam nadzieję, że wymarzona praca!

Przypominam – Agnieszka Ciećwierz ,,Daj się zrekrutować” 🙂

Na koniec, jak zawsze i niezmiennie trzymam za Ciebie (za siebie wiadomka też) kciuki ! Pozdro600!

P.S.
Na koniec link do super artykułu o kompetencjach – https://mamopracuj.pl/jakie-kompetencje-miekkie-ma-kazda-mama-ktore-pomoga-dostac-wymarzona-prace/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *