dokumenty aplikacyjne

A mama siedzi i projektuje CV

Nie jestem grafikiem, nie lubię zabaw plastycznych, a z WOKu w liceum miałam słabe 4. I jak tu stworzyć coś graficznie ładnego i czytelnego, kiedy moje zdolności artystyczne podśpiewują sobie codziennie ,,mniej niż zerooo” ?

Canva

Ustawiam stoper i rozpoczynam projektowanie CV w Canvie. Czas start!

Czas stop! 273 godziny 40 minut i 7 sekund. Dramat!

Dobra, tak naprawdę to zapomniałam wyłączyć stopera. W połowie robienia CV Mała się obudziła, drugą połowę robiłam z nią na kolanach, otoczona zabawkami. Przydałaby się tylko jakaś barierka oddzielająca komputer, żebym nie musiała co chwila jej ściągać z klawiatury.

Chciałabym napisać, że Canva to przyjemne narzędzie i zrobi nam CV w 10 minut, bo jest takie super intuicyjne i niezawodne. Jest niewątpliwe ułatwieniem i owszem – można wyróżnić nasze resume w graficzny sposób, ale mimo wszystko zajęło mi to ponad 2 godziny (nie te 11 dni jak stoper wskazywał). Ludzie nie potrafią mnie tak wkurzyć, jak wirtualny kreator, kiedy przesuwam paseczek i po raz trzynasty trafia on nie tam gdzie trzeba. Albo piszę piszę, nagle pojawia mi się zdanie, które 10 minut temu usunęłam. Autentycznie! Ja nie wiem, czy wciskałam jakąś specjalną i mistyczną kombinację klawiszy (coś czuję, że był to prawy przycisk myszy…), bo naprawdę, zdarzało mi się to regularnie co 7 minut. Jak nie częściej! Albo 4 razy pod rząd i takie dłuuuuugie zdanie mi wychodziło. Ale to może zamiast narzekać na swój brak umiejętności pracy z komputerem, napiszę w jaki sposób to CV zrobiłam.

Weszłam na stronę www.canva.com i przypomniało mi się, że już kiedyś coś tam tworzyłam, więc przeszłam od razu do logowania, a nie do rejestracji konta. Po zalogowaniu okazało się, że Canva została poddana jakiemuś atakowi hakerskiemu i wyciekły hasła (w tym moje). Dlatego pierwsze co musiałam zrobić to zmienić hasło, popotwierdzać w mailu, że to jestem ja i tak – to ja zmieniam hasło i nie – nie jestem robotem i kliknąć w obrazki, na których widnieją samochody. Potem trzeba było WYMYŚLIĆ nowe hasło, żeby było inne niż to wycieknięte i mogłam przejść do projektowania. To tak na zachętę.

Potem było już łatwiej (a przynajmniej tak mi się wydawało), bo na stronie głównej Canvy wyświetliło mi się ,,Create a design” i jako pierwsze było ,,Resume”. Wybrałam spośród dostępnych darmowych szablonów (wzięłam z kategorii ,,Simple Resume”, ale jak ktoś lubi bardziej odjechane, to po wpisaniu w wyszukiwarkę ,,graphic” albo “creative” wyskakują całkiem ładne propozycje. Jak wpisałam ,,crazy” to wyszedł tylko jeden wzór i wcale crazy nie był), zmieniłam tylko kolor na różowy, bo marka osobista musi być i jazda.

Kreator jest w miarę intuicyjny, ale mnie elektronika nie lubi i jeżeli chcesz wiedzieć jak to mniej więcej wyglądało, to wróć na początek posta. Po ok. dwóch godzinach udało mi się wygenerować zgrabnego pdfa, którego dla pewności przeczytałam, znalazłam trzy literówki, więc ponownie wróciłam do kreatora. Po około piętnastu minutach, kiedy znowu musiałam poprawiać samokopiujące się zdania i przesuwać co do milimetra strzałeczki itp. wygenerowałam drugiego pdfa. Tym razem oświeciło mnie, brak klauzuli. Wracam do kreatora, zsuwam Didę z kanapy, próbuję zachęcić do zabawy klockami i gumowymi “znajdkami” (nie pytaj, co to, tak starszaki nazywają te konkretne zabawki) i dodaję klauzulę. Trzeci pdf zrobiony, sprawdzony, zaliczony, można wysyłać!

Google Docs

Zupełnie przypadkiem, wchodząc w GoogleDocsy natrafiłam na szablony z życiorysami. Jeden z nich miał nawet motyw koralowy, więc się skusiłam.

Narzędzie jest bardzo intuicyjne, po prostu zamieniam to, co jest napisane w szablonie, na to co chcę umieścić w CV. Nie ma babrania się z przesuwaniem strzałeczek, regulowaniem czcionki itd. Jak w jednym momencie zabrakło miejsca, bo szablon przewidywał 2 wpisy w doświadczeniu a nie 3, to wystarczyło zrobić kopiuj, wklej (ctrl+c, ctrl+v) i można było pisać dalej. Jak już się wie co napisać, to zajmuje to maks. 10 minut.

Zapisanie tego jest banalnie proste, klikam Plik -> Pobierz -> i wybieram format (oczywiście PDF!). Wyszły dwie strony, ale nie jest powiedziane, że całe doświadczenie trzeba zmieścić na jednej stronie.

Graficznie CV wygląda biednie, to fakt. Pozostaje pytanie co jest ważniejsze – poczucie estetyki, czy czas na to poświęcony.

interviewme.pl

Na stronie www.interviewme.pl jest kreator CV, do wyboru około 20 szablonów. Ze wszystkich wzorów spogląda na mnie być może przystojny pan (nie mnie oceniać), ja wybieram model Crisp.

W kreatorze wszystko uzupełniam co mi każą – poza zdjęciem (bo nie chce mi się szukać w odmętach folderów), wiekiem (bo po co), LinkedInem (bo na potrzeby bloga nie będę wstawiać, ale jak ktoś chce ze mną nawiązać kontakt na LI to zapraszam – Agnieszka Rachwalak) i Twitterem (bo nie mam). Czyli połowy pierwszej strony nie wypełniłam 😀

Jak widzisz, można zmienić nazwę całej sekcji. Kreator również wyświetla podpowiedzi.

Plus za to, że jest przycisk ,,Dodaj własne pole”, zapewne dla programistów lub artystów, by mieli gdzie się pochwalić swoim portfolio.

O nieeee! Podczas wypełniania kreatora zauważyłam, że CV Matki Smoków nie zawiera zainteresowań! Mogłabym teraz napisać, że przecież matka to nie ma czasu na realizację swoich pasji, ale to nie jest prawda, a kłamać nie wolno. Nie tylko w CV, w ogóle nie wolno kłamać. Mam nadzieję, że mi wybaczysz, nie będę tego teraz poprawiać. Jak sobie pomyślę, że znowu miałabym w Canvie te paseczki przestawiać…

Kończę już wypełnianie tego kreatora, dopiero zacznie się zabawa! Efekt generalnie nie powala, nie mogę zmienić koloru na różowy. Samo wypełnianie sprawiło mi całkiem niezłą frajdę, a tu takie nic wyszło. Oczywiście okazuje się, że szablon, który wybrałam (czyli Crisp) jest dostępny tylko w wersji premium! Przejdź do cennika, aby kupić plan lub wróć do wyboru szablonu. Wracam do wyboru szablonu.

Okazuje się, że wszystkie szablony wyświetlone na pierwszej stronie są PREMIUM. Decyduję się wybrać szablom Minimo. Minimo również nie posiada koloru różowego, jest tylko fioletowy i niestety kiepsko to wygląda. Generalnie wygląda jak CV z kreatora, nie ma co się oszukiwać. Klikam pobierz. Ten szablon jest dostępny w pakiecie START. Przejdź do cennika, aby kupić plan lub wróć do wyboru szablonu. Postanawiam zarejestrować się na stronie, może to spowoduje, że będzie to darmowe. Nie powoduje. Plan START na 90 dni kosztuje 9,97 zł. Za 9,97 można otrzymać dużo wolnego czasu z miernym efektem. W pakiecie można napisać CV w 23 językach i skorzystać z 4 szablonów. W wyższych pakietach dochodzi jeszcze list motywacyjny. W tej chwili jestem wkurzona, bo straciłam 20 minut na tworzenie CV, którego nie mogę pobrać. Ale zastanawiam się co jest szybsze – przelew czy przestawianie paseczków?

pracuj.pl

Wchodzę w kreator na stronie pracuj.pl i wybieram spośród szablonów klasycznych (są jeszcze studenckie i techniczne). Klikam opcję C, wybieram kolor (znowu nie ma różowego!) i niebieski przycisk DALEJ. Przenosi mnie do panelu ZALOGUJ lub ZAREJESTRUJ SIĘ. Ze względu na brak posiadanego konta, muszę się zarejestrować. ,,Jesteś o krok od lepszej pracy, sprawdź czy nie szukasz”. Nie muszę tego sprawdzać, wiem, że szukam. Akceptuję regulamin, jednakże muszę być świadoma, że w ramach bezpłatnego konta na pracuj.pl portal może mi przysyłać dopasowane oferty pracy. No i od razu na wstępie muszę przekazać swoje dane, gdzie pracuję i gdzie mieszkam, żeby te spersonalizowane informacje otrzymać. Po rejestracji, potwierdzeniu linka aktywacyjnego na mailu, wchodzę w kreator CV.

Wybieram CV klasyczne, wersja C, kolor czarny, DALEJ. Znowu ZALOGUJ SIĘ. Tym razem wchodzę. Nawet wgrywam zdjęcie bo mam na dysku i szybko to się robi, problem powstaje przy rubryce z telefonem – nieprawidłowy format. Dopisuję +48, znowu nieprawidłowy format. Kasuję spacje między cyferkami, wpisuję 0048. Skończyły mi się pomysły co może być nie tak, zostawiam puste pole i przechodzę dalej.

Kreator jest całkiem przyjemny, łatwo się go wypełnia. Nad każdą sekcją są porady, jak wypełniać pola i przypominajki, by o niczym nie zapomnieć. Wybór języków jest ogromny, włącznie z afrykanerskim i macedońskim. Jedyny minus jaki znalazłam, to przy wpisywaniu klauzuli obowiązkowo trzeba wypełnić pole z nazwą firmy, do której startuję. Oznacza to, że nie mogę stworzyć uniwersalnego CV, które w razie potrzeby mogę szybko wysłać, bez poprawiania.

Na samym dole od razu mogę zaznaczyć, czy chciałabym udostępnić moje CV rekruterom. Na ten moment nie chcę.

Pobierz CV w formie pdf. Pobieram. Jest! Mam CV z kreatora, w którym było napisane, że jest darmowy i rzeczywiście jest darmowy! I jeszcze piszą, że trzymają za mnie kciuki, no bajka!

Uważam, że to CV jest przejrzyste, czytelne i całkiem miłe dla oka. Pozwala na personalizację (treści, nie wyglądu). Nie podoba mi się miejsce klauzuli, ale nie będę się czepiać. No i mogliby usunąć ,,Krótki opis stanowiska” pod każdym stanowiskiem. Całość zajmuje ok. 20 minut.

Inne

Jak wpiszesz w wyszukiwarkę ,,darmowe szablony cv”, to wychodzi prawie 80 000 wyników. Ja już znalazłam narzędzia, które mi odpowiadają, na razie nie będę dalej testować, bo zwyczajnie nie mam na to czasu. Jeżeli wiesz, że coś jest wartościowe, a ja to pominęłam, to napisz do mnie!

Podsumowując, najładniejsze CV zdecydowanie tworzy się w Canvie. Jest ono najbardziej spersonalizowane, jeżeli ktoś dba o silną markę osobistą, to to narzędzie jest dla niego! Tylko trzeba uzbroić się w cierpliwość. Pragnę również zauważyć, iż Canva posiada aplikację na smartphony, ale nie testowałam. Google Docsy załatwiają sprawę na szybko i w każdym miejscu, bo są zsynchronizowane w chmurze i zostają zapisane na koncie Google. Natomiast pracuj.pl też jest szybkie i intuicyjne, trzeba tylko sprzedać swoje dane osobowe. I tu pozostawiam do dyskusji i refleksji, czy fakt, iż jakieś narzędzie nie pobiera od nas pieniędzy, ale uzyskuje dostęp do innych rzeczy, wciąż można uznać za darmowe…

Jeszcze jeden dylemat – umieszczać zdjęcie czy nie? Niby się nie powinno, żeby rekruter po wyglądzie nie oceniał, bo ta jest blondynką to chętnie, a ta jest gruba to niekoniecznie… ale CV bez zdjęcia wygląda po prostu smutno! Podobno w Ameryce w ogóle nie można przysyłać CV ze zdjęciem. Nie wiem jak ten dylemat rozwiązać, nie znajduję już ofert, gdzie jest treść ,,CV ze zdjęciem proszę przesyłać na adres..” jak i nie widziałam nigdzie informacji ,,prosimy nie załączać zdjęcia do CV”. Z drugiej strony jest również LinkedIn, na którym widnieje moja facjata, tak czy siak. Dlatego zdecydowałam się na taki krok – CV po polsku mam ze zdjęciem, CV po angielsku bez.

Koniec

Już obiecuję, że ostatnie dopiski tego ultradługiego postu!

A tu sytuacja sprzed tygodnia, czwartek wieczór (coś koło 20:30), leżę sobie wygodnie w piżamce i coś czytam, a mój mąż sprawdza zadania rekrutacyjne, by wybrać trójkę szczęśliwców, którzy zostaną zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną. Nagle słyszę: Kto robi czarne CV?? Odpowiadam: Nie wiem, zapewne osoba, która chcę wyglądać profesjonalnie. Tu mi mąż odpowiada: Tylko jak do cholery mam to wydrukować? Taki profesjonalizm..

To mi przypomniało, jak podczas spotkania dla mam we Franklin Templeton Investments, rekruterka mówiła, że nie ma znaczenia ile CV ma stron. Ważne jest, by nie przesadzić z grafiką, bo oni na rozmowy kwalifikacyjne je drukują i nie chcą marnować tuszu.

Z tym Cię zostawiam, chciałabym napisać, że po stworzeniu CV już idzie z górki, ale nie wolno kłamać. Mogę napisać, że to już połowa sukcesu. Trochę jak poród, niby koniec męczarni, ale jeszcze połóg, nieprzespane nocki… nie będę wymieniać dalej, to ma być pozytywny blog 🙂

Dziękuję, że przeczytałaś do końca, podziwiam wytrwałość 🙂 Trzymam za Ciebie kciuki (i za siebie też) !

Może też spojrzysz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *