Uncategorized

A mama siedzi i tworzy CV

Siedzę i tworzę, tak jest. Nie jest tak źle, w końcu jakąś bazę mam, CV sprzed pięciu lat. Smutne, że od tego czasu za wiele się w moim życiu zawodowym nie zmieniło. Ale nie poddaję się, czas tak zaczarować ten papier, żeby każdy rekruter rozpływał się z zachwytu nad moim resume!

Od czego zaczynam?

Od kartki papieru (lub roboczego pliku w Wordzie czy GoogleDocsach gdybym była bardziej zdigitalizowana). Wypisuję sobie “na brudno” z czego CV się będzie składać. Jak każda rasowa mama mam do dyspozycji jedną czy dwie 15-minutowe przerwy w ciągu dnia, podczas których mogę nabazgrać jak kura pazurem, co tam udało mi się zmajstrować podczas życia zawodowego. Więc kartka i długopis w dłoń, muszę pamiętać, by leżała na wierzchu (ale wysoko, by dzieciaki nie dorwały) i jak tylko coś sobie przypomnę to dopisuję. Oczywiście część przepisuję z poprzedniego CV, część przepisuję bezpośrednio z listów rekomendacyjnych – stąd pewne luki i miejsce, by te dane uzupełnić.

Tak wygląda moja kartka. Pierwsze co musiałam zrobić, to znaleźć inny długopis, bo pierwszy nie pisał 🙂

Punkt pierwszy: dane kontaktowe

Banał! Tak by się mogło wydawać, ale są przecież takie sytuacje, kiedy zapominam jak się nazywam. Dlatego dla przypomnienia, co w danych kontaktowych powinno być zawarte:

  1. Imię i nazwisko
  2. Telefon
  3. Email
  4. Profil na LinkedIn

Adres i PESEL? Zgodnie z kodeksem pracy, potencjalny pracodawca może ich żądać. Ja z PESELu zrezygnowałam.

Punkt drugi: doświadczenie zawodowe

Tu już muszę trochę bardziej wysilić mózg i przypomnieć sobie te piękne czasy, kiedy trzeba było się uczesać przed wyjściem z domu. Zaczynam od najbardziej aktualnej pozycji zawodowej i chronologicznie schodzę w dół do najstarszej.

Wiem, że niektórzy mają bogate doświadczenie zawodowe z różnych branż i prac tymczasowych. Powstaje pytanie, czy warto dodawać KAŻDĄ pracę? Ja ominęłam sadzenie kwiatów w Niemczech, nie uważam, żeby to dodawało cokolwiek pozytywnego do mojego CV. Ale jakbym pracowała kiedyś jako Au Pair w Mediolanie, a obecnie interesowałoby mnie stanowisko Specjalista ds. PR i Employer Brandingu z włoskim, to jak najbardziej bym wpisała! Tu też można wpisać wolontariat – też nie mogę się pochwalić spektakularnym doświadczeniem, ale wpisałam sobie wolontariat w urzędzie wojewódzkim (wpisałam sobie, bo go odbyłam, a nie że sobie wymyśliłam. Nie wolno kłamać!:) ). Właściwie to był staż, ale pewnie dlatego, że był nieodpłatny, to nazywał się wolontariatem. Pominęłam jeden epizod innego wolontariatu – po pierwsze był to tylko jeden epizod (choć bardzo miło go wspominam) a po drugie to były działania typowo pomocowe, które się nie robi po to, by się chwalić w CV. Dlatego tego nie zamieszczam, ale jeśli robi to ktoś inny, to nie oceniam, a wręcz popieram. Czyńmy dobro i nie chowajmy głowy w piasek z tego powodu, a co!

I teraz pojawiają się strome schody – do każdego stanowiska należy dopisać obowiązki. Niestety jest to warunek konieczny, sama nazwa stanowiska rekruterowi nic nie powie, a tak mam okazję do pochwalenia się umiejętnościami, które posiadam dzięki swojej pracy. Dlatego wymieniam, poza oczywiście oczywistymi oczywistościami, wszelkie dodatkowe funkcje, które pełniłam, czy obowiązki, które wykonywałam, a niekoniecznie mieszczące się w standardzie Doradcy Sprzedaży.

Pytanie, które zadaje sobie prawie każda mama – jak zaznaczyć przerwę spowodowaną urlopem macierzyńskim? Ja uważam (i jest to moje osobiste zdanie, nie podparte żadnymi badaniami ani niczym innym), że przerwy na dziecko w CV się nie umieszcza. Kiedyś zapytałam się rekruterki, czy mogę o sobie powiedzieć coś w stylu ,,na co dzień zarządzam pięcioosobowym zespołem w postaci mojej rodziny”. Odpowiedź była jednoznaczna – nie. Rodzina to rodzina, a praca to praca. Chociaż oczywiście nikt nie neguje niesamowitych umiejętności organizacyjnych, pozycji twardego negocjatora czy odporności na stres, jednakże nie powinno się o tym wspominać. Dlatego nie wspominam i wygląda na to, jakbym od 7 lat pracowała na tym samym stanowisku, a w rzeczywistości przepracowałam dużo mniej.

Punkt trzeci: edukacja

To jest miejsce gdzie wpisuję swoje studia, kursy, certyfikaty, jakieś zawodowe uprawnienia. Tak, dobrze zauważyłaś – nie pisałam o podstawówce, gimnazjum czy liceum! Chociaż słyszałam historię, że jedna pani została zaproszona na rozmowę, bo kończyła to samo liceum co pani rekruterka. Ja liceum mimo wszystko nie dodaję, do gimnazjum się nie przyznaję, a podstawówki to już naprawdę nie wypada wpisywać.

Punkt czwarty: umiejętności dodatkowe

Języki – tu wpisuję poziom stosując skalę europejską (A1-C2), ale można również wpisać słownie, np. biegły czy średniozaawansowany. Niestety, choćbym bardzo chciała, jeszcze nie mogę tu dopisać mojej znajomości fińskiego, choć Suomi on kaunis. Kiitos. Nawet wstyd mi ten mój niemiecki wpisywać, tyle lat nauki i co? Null. A jak jeszcze słyszę porady, żeby na macierzyńskim szlifować angielski, to dobrze, że nie noszę noża w kieszeni, bo by mi się otworzył! Przecież człowiek zapałki w oczy wkłada, żeby widzieć jak zupę miesza, a tu jeszcze ćwiczyć słówka, które no nijak do tego mózgu przykleić się nie chcą! Jak żyć, ja się pytam.

Kolejną moją umiejętnością dodatkową jest prawo jazdy kat. B. Wzruszam się, gdy patrzę na ten fragment w CV, w końcu ZDAŁAM ZA PIERWSZYM RAZEM, haha!

Punkt piąty: umiejętności miękkie

Przyznam się szczerze, że to jest punkt, z którym mam najwięcej problemów. Podobno wszyscy są dobrze zorganizowani (naprawdę?), punktualni (trudno mi w to uwierzyć!) i świetnie pracują w grupie (jakoś nie widzę tych teamplayerów w kolejce w Biedronce). A jeszcze lepiej, żeby te umiejętności były mierzalne, np. jestem osobą zdeterminowaną i zorientowaną na cel, gdyż strzelam z łuku na dystansie 50m i mam 96% trafień w środek tarczy . No to ja się pytam, co ja mam tam wpisać, żeby było oryginalne, wyjątkowe i jeszcze opisywało mnie? Tu na pomoc może przyjść ogłoszenie, często są w nim wymienione, jakie cechy powinien mieć kandydat na dane stanowisko pracy. Zostawiam sobie miejsce, by dostosowywać ten punkt pod kątem określonej oferty.

Punkt szósty: podsumowanie zawodowe

Początek końca, koniec początku… Tak, podsumowanie powinno znaleźć się na początku CV, ale będę je pisać na końcu. Takie podsumowanie trzeba zmieniać pod kątem ogłoszenia – jest to strasznie upierdliwe, ale dzięki temu łatwiej zostanę dostrzeżona w gąszczu innych dokumentów. Dlatego zrobię pewne bazowe podsumowanie, do którego będę dodawać jakieś zdanie bardziej pasujące do stanowiska, o które się ubiegam. Zmobilizuję się do ruszenia swojej kreatywności, bajki opowiadam codziennie, to podsumowania zawodowego nie napiszę?

Punkt siódmy: klauzula

Bez tego żadna aplikacja nie może w ogóle być brana pod uwagę! Jest to niezwykle ważne, dlatego pamiętaj, proszę, mój mózgu, by na końcu, małym druczkiem dopisać AKTUALNĄ KLAUZULĘ. Jak ją znaleźć? Wpisuję w google ,,aktualna klauzula do CV” i kopiuję do swojego dokumentu.

Na koniec

To tak na początek. To znaczy kończę już pisanie, dlatego koniec, ale jednocześnie początek. Początek bojów i wojen o dostanie wymarzonej pracy. Nie jestem ekspertem, to są podstawy podstaw, poruszam się powoli, jak żółw ociężale, ale nie mam całego dnia, by usiąść i to zrobić. Dlatego małe kroki wpisują się tu idealnie!

Po więcej informacji odsyłam do ludzi, którzy się na tym znają:

  1. Jedyna i wyjątkowa w swoim rodzaju HRmama!
  2. Największe wsparcie w sieci dla mam szukających pracy – Mamo Pracuj!
  3. Eksperci polecani przez Kasię Dziadkowską https://interviewme.pl/blog/jak-napisac-cv-z-celami-zawodowymi

Podziwiam, że doczytałaś do końca! Trzymam za Ciebie kciuki (i za siebie też)!

Może też spojrzysz

2 Comments

  1. Kasiasia says:

    Pierwsza! I doczytałam do końca! To podsumowanie zawodowe to jakaś nowość, wcześniej o tym nie słyszałam, ale ostatnio faktycznie też gdzieś o tym czytałam, że powinno się znaleźć. Może to takie ułatwienie dla rekruterów do szybkiej weryfikacji setki nadesłanych CV. Swoja droga podobno rekruter odrzuca 1/3 CV z automatu, bo pechowców nie chce zatrudniać… ha ha

    1. To już wiem dlaczego taki słaby odzew! A myślałam, że te moje personalizowane podsumowanka kogoś uwiodą 😉 podejrzewam, że można wysyłać bez podsumowań i pewnie wiele osób tak robi, ale jest to fajny sposób na wyróżnienie się spośród tej setki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *